Pojechałem z kolegą,
na wycieczkę, niedaleką.
Słońce ładnie świeciło,
całe plecy mi spaliło.
Mój rower ma swoje lata,
kupił go dawno mój tata.
Kolega jechał na rumaku
albo raczej na... składaku.
Drogi szybko ubywało,
gdy się ciekawie gadało.
Wtedy stało się coś dziwnego
ani trochę miłego.
Kolega dalej nie pojedzie.
Czemu? czy zgadniecie?
W dętce dziura się zrobiła,
kontynuować jazdy nie pozwoliła.
Do domu kawał drogi,
chyba nam odpadną nogi.
Szliśmy długo, lecz wytrwale,
może dostaniemy za to medale?
Teraz rower jest w naprawie,
to zostało nam... bieganie.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz